Euforia biegacza, część 3 - Joanna Gront Chmiel.

87293FC9 761C 4428 BAE8 83762E4EF512

Joanna Gront Chmiel - źródło facebook

       Aby poczuć euforię biegacza, czyli uczucie spełnienia, satysfakcję i maksymalny poziom zadowolenia z samego siebie, nie trzeba sięgać po zwycięstwa i stawać na podium w rywalizacji z innymi. Rozpoczynając treningi, wyznaczamy sobie próg realizacji marzeń i planów. Może to także nastąpić już w trakcie trwania biegowej przygody, w zależności od naszych możliwości. W ten sposób dążenie do celu pozwala nam pokonać własne słabości i przezwyciężyć największe kryzysy.                 

          W Polsce około 20 % osób biegających rozpoczyna swoje treningi ze względu na problemy zdrowotne i zalecaną przez lekarzy lub rodzinę pracę nad własnym organizmem. Otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, problemy krążenia. Wyliczankę można by kontynuować dalej, ale ważne, że większość znajduje w ten sposób wsparcie w swych kłopotach. Dla tych amatorów niezbędna jest jak najszybsza pomoc instruktora i zajęcia pod fachową opieką. W każdym odcinku naszego poradnika dla trenujących, sięgamy po porady byłych mistrzów i korzystamy z ich olbrzymiego doświadczenia. Oczywiście gwiazdy mają dokumenty z ukończenia szkół, szkoleń i posiadają ogromną wiedzę popartą kontynuowaniem nauki, bez względu na swój wiek. W tym odcinku poświęcimy sporo miejsca na opis biegania z uwzględnieniem poziomów tętna i zakwaszenia organizmu. To, co jest niezwykle ważne i proszę byście to koniecznie wzięli pod uwagę: my nie dajemy gotowej recepty na poprawę wyników i trening doskonały. Pomagamy jedynie wybrać te najbardziej istotne rzeczy podczas ćwiczeń i wskazujemy elementy, które jesteśmy w stanie sami kontrolować. 

        Pomiar tętna podczas zajęć to wyznacznik naszych aktualnych możliwości zwiększenia intensywności ćwiczeń, lub konieczności odpuszczenia i zwolnienia. Kontrola wyniku jest o tyle prosta, że każdy może to wykonać we własnym zakresie. I tu ponownie powtarzamy jak mantrę: wskazane przez nas granice i dane mają się w różny sposób w zależności od badanych organizmów, stanu zdrowia, czy choćby możliwości tlenowych. Do wymienionego pomiaru dostosowane są aplikacje dostępne na telefony, a bardziej zapobiegliwi mogą zaopatrzyć się w pulsometry. Nie jest to jednak konieczne. Każdy z nas może skontrolować swoje tętno. Mierzymy je na nadgarstku lub na szyi (polecamy ten drugi sposób). Ważne, żeby tętna nie mierzyć kciukiem, może to być każdy inny palec. Jak po lekkim uciśnięciu wyczujemy skurcze tętnicy włączamy stoper i przez 20 sekund mierzymy, ile razy tętnica się skurczyła. Wynik mnożymy razy trzy i mamy dane na minutę badania. Za chwilę przejdziemy do sedna, czyli co nam daje wynik takiego badania. Jeżeli chodzi o zakwaszenie organizmu, tu już trzeba zainwestować w niewielkie urządzenie, które wskazuje wyniki po pobraniu próbki krwi (podobne stosuje się do badania poziomu cukru we krwi). Te proste wskaźniki mocno ułatwią nam planowanie kolejnych kroków w treningach, a także pozwolą uniknąć niespodziewanych i przykrych konsekwencji, związanych z kłopotami zdrowotnymi spowodowanymi np. zbyt wzmożonym wysiłkiem.

2607FC0C BFDD 478C 8A07 9F98FBEE022F

         Jak wskazują statystyki ponad 60 % biegających, prędzej czy później, zdecyduje się na start w zawodach i stanie do rywalizacji z innymi. Jest mała grupa osób, która nigdy się nie odważy na taki krok, bojąc się usłyszeć krytykę i złośliwości innych po uzyskaniu słabego wyniku, lub obawiając się porażki z własnym słabościami. Nic bardziej mylnego! Środowisko biegowe nie izoluje od siebie słabszych. Co więcej, potrafi ich wspierać na każdym kroku i to jest jedna ze wspaniałych zalet amatorów w tej dyscyplinie. Zatem nie bójcie się! Czeka Was dodatkowa dawka adrenaliny i niezwykle pozytywnej energii. Podobnego zdania jest Mistrzyni Polski w maratonie z 1996 roku, zwyciężczyni wielu renomowanych biegów maratońskich na całym świecie (m.in. Las Vegas w 1998 i 2000 roku) - Joanna Chmiel (znana pod nazwiskiem Gront).   

        "Grupy na zajęciach które prowadzę, pozostają w granicach 20-25 osób. Są tacy, którzy na jakiś czas zawiesili treningi w czasach epidemii, ale pojawiają się nowi chętni. Zdecydowana większość myśli o startach w zawodach i ja uważam, że to bardzo dobrze. Kiedy trafia do nas nowy amator najpierw prowadzimy z nim wywiad: Jaką pracę wykonuje? Jaki ma stan zdrowia? Jaki jest cel rozpoczęcia treningów? Każdy z początkujących musi sobie sam odpowiedzieć na te pytania, wtedy łatwo jest sprecyzować idące z tym oczekiwania. Olbrzymia większość zaczynających bieganie robi to zbyt szybko, nerwowo. Ludzie odczuwają presję, bo muszą pokazać się z dobrej strony. Uważają również, że bieganie wolne nic nie daje! Dlatego zaczynamy zajęcia od nauki pokonywania dystansu wolniej, z rezerwą. Pomocne jest w stopowaniu zapędów mierzenie tętna. Jak zdecydujemy się na zakup pulsometru, dobrze jest kupić taki nieco wyższej klasy. Ale dla amatorów w zupełności wystarczy pomiar ręczny. Robimy to 20-30 sekund po wysiłku. Po truchcie tętno powinniśmy mieć w granicach 120-130 uderzeń na minutę. Wyższe przyniesie w efekcie zmęczenie i zniechęcenie. Polecam bieganie z kimś i prowadzenie w trakcie luźnej rozmowy. Jeżeli nie łapiemy zadyszki, to wszystko jest ok. Określamy to jako tempo konwersacyjne (czyli pozwalające na kontynuowanie konwersacji). Jeżeli wtedy zakwaszenie organizmu jest 3,5-4 milimoli/litr krwi, to mamy jeszcze rezerwy. Zakwaszenie jest bardzo ważne przy drugim zakresie intensywności tętna, czyli 140-160 uderzeń na minutę. To taki prawdziwy trening, gdyż wyższe tętno to już szybki bieg, tempo startowe.

        Zanim wybiorą  Państwo instruktora do wsparcia w treningach biegowych, polecamy lekturę internetu w poszukiwaniu fachowców wysokiej klasy. Różnica w kosztach jest minimalna, a nie da się ukryć, że jest grupa przypadkowych osób prowadzących zajęcia. My posiadamy dokumenty i świadectwa i jesteśmy w stanie je udostępnić w każdej chwili. Tu nie chodzi o zazdrość czy zawiść, tu chodzi o zdrowie i przyszłość amatorów. To niezwykle ważna współpraca, oparta na całkowitym zaufaniu i szczerości. Jeśli początkujący biegacze myślą o treningu uzupełniającym, radzę nie stosować dodatkowych obciążeń. Jest bardzo wiele ćwiczeń z wykorzystaniem własnego ciężaru ciała i to w zupełności wystarczy. Zwłaszcza teraz, gdy zamknięte są siłownie, a długotrwały trening na świeżym powietrzu jest dużym wyzwaniem. Można do zajęć wciągnąć rodzinę w domu i to może być początek fajnej przygody. Polecam prowadzenie dzienniczka treningów, gdzie znajdą się dystans i czas biegu. Często później sięgamy po te notatki i korzystamy z nich w planowaniu kolejnych kroków. 

        Kolejną ciekawą grupą zgłaszających się do nas przyszłych biegaczy, są ludzie uprawiający wcześniej inne dyscypliny. Przez kilka dni słuchamy mądrości, jak to były kolarz jest znakomicie przygotowany do odmiennego wysiłku i wtedy przychodzi zimny prysznic. To są zupełnie różne partie mięśniowe, różny wysiłek i wymagania. Często jest to cięższa praca, niż zaczynanie wszystkiego od zera. Miałam do czynienia z niesamowitym człowiekiem. Pewnego dnia, jadąc samochodem, spędził kilka godzin w korkach. Wszystko przez zamknięte ulice z powodu maratonu. Nie wytrzymał, wysiadł z auta i trzaskając drzwiami zapowiedział, że już nie będzie w ten sposób marnował czasu. Uznał, że zamiast stać, lepiej w tym czasie wzmóc aktywność i postanowił za rok pobiec w tymże maratonie. Niesamowity "gość"!!! Facet już nie pierwszej młodości, o mocno zaokrąglonej sylwetce, zaczynał treningi od marszobiegów. Czyli robił wszystko od podstaw. Wstawał o 5 rano przez rok, najpierw trening, potem szedł do pracy. Nie było dla niego złej pogody, trudności i rzeczy niemożliwych. Czegś takiego nie widziałam w życiu! Pobiegł ten maraton i zrobił czas 3,42 h. Wielki człowiek.   

       Euforia biegacza? Oj, czułam to wiele razy i to nie zawsze podczas wygrywania, jak choćby podczas maratonu w Irlandii, gdzie byłam trzecia. Startowałam w Dublinie po kontuzji, mało kto dawał mi szansę dobiegnięcia do mety, a ja na ostatnich metrach wyprzedziłam jeszcze faworytkę gospodarzy. Miny miejscowych kibiców zapamiętam do końca życia. Rok przed złotym medalem Mistrzostw Polski w maratonie, na zawodach tej samej rangi, prowadziłam do 36 kilometra. Ukończyłam bieg czwarta, tracąc brązowy medal 20 metrów przed metą. Przez 12 miesięcy trenowałam ciężko w dzień, a nocami śniłam, że wygrywam. To uczucie spełnienia marzeń i euforii na mecie biegu jest nie do opisania. 

       Na zakończenie jeszcze jedna uwaga na podstawie doświadczeń z ostatnich dni. Uważajcie na siebie po szczepieniu! Biegajcie wolniej i krótsze odcinki. Organizm dużo szybciej się męczy i traci odporność na walkę z innymi wirusami. To bardzo niebezpieczny czas. Nieważne, że jesteście cały czas w treningu. Przychodzi krótki, ale intensywny i trudny do zdiagnozowania kryzys. Trzymajcie się zdrowo!"          

        Dla biegaczy w Polsce nadchodzi wyjątkowy czas. Prognozy pogody wskazują na wymarzone nadejście wiosny. Ze wzrostem ilości szczepień, systematycznie zbliżamy się do momentu ponownej organizacji imprez i możliwości startu w zawodach z innymi. Dla wielu to już będzie powód do euforii i namiastka powrotu do normalności. Ja też już nie mogę się doczekać. Do zobaczenia na trasach biegowych i zawodach!

 

Tom Birch

 

 

__________________________________________________________________________________________________________________________________

 

Szukasz pomysłu na stabilny biznes w branży fitness ? Skontaktuj się z promotorami franczyzowego konceptu Dream Body EMS.

mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

881952F0 0A66 4F39 93AB 8A421821ADDF