Euforia biegacza (5) - Luźno i rytm

9FF22935 DE50 4468 94AD DC529FE834E4

foto: Piotr Kędzia

        W cyklu nawiązujemy tytułem do stanów uniesień, możliwych do osiągnięcia w wyniku treningu i wysiłku biegowego, lub rezultatów uzyskanych w bezpośredniej rywalizacji z innymi amatorami. Staramy się zaznaczyć i podkreślić elementy ważne, podczas stawiania pierwszych kroków w tej dyscyplinie. Doradzamy i wspieramy, za pośrednictwem największych autorytetów biegowych w naszym kraju. Wspólnie z bohaterem i gwiazdą kolejnego odcinka, spróbujemy wskazać początkującym moment, w którym niezbędna (a przynajmniej niezwykle przydatna) jest dla nas konsultacja z instruktorem. 

        Zdecydowana większość znakomitych zawodników kończących karierę biegową, stara się swą wiedzą i doświadczeniem podzielić z innymi. Nie opierają się tylko na własnych przeżyciach i obserwacjach, ale pogłębiają swą wiedzę w innych dziedzinach, przydatnych podczas pracy z adeptami w ich dyscyplinie. Instruktor musi być specjalistą żywienia, motoryki, psychologiem, mentorem, biochemikiem i taką wyliczankę można długo kontynuować. Przede wszystkim musi posiadać to coś...to co pozwala wzniecać ogień u innych. Kiedy opowiadają nam o swojej karierze i pracy z amatorami, słychać jak wiele to dla nich znaczy. To ich życie i motywacja. To nie przypadek, bo tego uczy bieganie - pokory i niezwykle pozytywnego charakteru. W kolejnych odcinkach "euforii biegacza" osoba instruktora, jako niezbędna część treningu, pojawiała się bardzo często. Fachowcy, posiadający odpowiednie kwalifikacje, radzili skorzystać z porad i ich doświadczenia nie z próżności, ani chęci wysokiego zarobku. Robili to na podstawie obserwacji, szczególnie dotyczących zaniedbań w podstawowych odruchach i sylwetce każdego z nas. Ten bagaż złego odżywiania, zaniedbań na ćwiczeniach w szkole, spędzania większości czasu przed komputerem czy telewizorem, nosimy coraz większy. Obecny czas izolacji, lekcji i pracy on-line, ograniczenia codziennego ruchu, na pewno znacznie pogłębiają ten kryzys fizyczny w społeczeństwie. Anna Jakubczak-Pawelec, Joanna Chmiel (Gront) zwracały uwagę na kwestię porozumienia i zaufania na linii biegacz-instruktor. Każdy początkujący potrzebuje takiego wsparcia. Kogoś, kto będzie jego mentorem i da dodatkową motywację w trudnych chwilach, już na wstępie wspaniałej przygody. Sami nie jesteśmy w stanie dostrzec swoich błędów i wielu zaniedbań, utrudniających efektywne treningi biegowe. 

         Piotr Kędzia należał do naszej gwiazdorskiej sztafety 4x400 metrów. Ma na swoim koncie medale Mistrzostw Świata i Europy. Zdobył złoty medal Mistrzostw Polski indywidualnie na tym dystansie. Był uczestnikiem Igrzysk Olimpijskich. Obecnie pogłębia swą wiedzę w wielu zakresach, niezbędnych do analizy wyników i optymalizacji treningów biegaczy. Pracuje z amatorami i studentami. Sprawia mu to wiele satysfakcji i jest motywacją do dalszego doskonalenia "warsztatu". 

         "Dwójka dzieci pochłania zdecydowaną większość życia, ale czas na treningi musi się znaleźć. Dlatego najczęściej ćwiczę z podopiecznymi w wieczornych godzinach, ale to wszystko sprawia, że życie daje mi wiele radości i satysfakcji. Praca trenera to niezwykle trudna i odpowiedzialna rola. Wymaga działań interdyscyplinarnych i ciągłego dokształcania się. Najważniejsza jest obserwacja i wyciąganie z niej odpowiednich wniosków. Praca z ludźmi przynosi codziennie nowe wyzwania i doświadczenia. Pamiętam jak startowałem i słyszałem od trenerów, że są w stanie, już po lekkiej rozgrzewce i krótkim dystansie, ocenić możliwości i przygotowanie zawodnika. Podchodziłem do tego z "przymrużeniem oka", teraz wiem, że jest to jak najbardziej realne. Już jak widzę nową osobę, idącą w moją stronę na pierwszym treningu, jestem w stanie wyciągnąć wiele wniosków o jej sposobie bycia, spędzaniu czasu, aktywności ruchowej i wreszcie o przygotowaniu ogólnorozwojowym. Niestety, to co złego dzieje się z naszą aktywnością fizyczną i przygotowaniem ogólnorozwojowym, jest widoczne "gołym okiem". Z drugiej strony, pewne wady można bardzo szybko zamienić w zalety. Mężczyzna z nadwagą jak najbardziej może przebiec maraton. Źle lub słabo rozwinięte partie mięśniowe, nie muszą ograniczać możliwości ruchowych. Tutaj jest niezbędne "paliwo napędowe" do biegania, czyli praca nad motoryką, codziennymi przywarami, złymi nawykami. Teoretycznie prawie wszystkim wydaje się, że bieganie jest banalnie proste. Wszystko do czasu. Gdy bierzemy się do pracy, to większość łapie się za głowę, ale szybko widzi wymierne efekty swych starań. Wszystkim początkującym mówię - nie ma dobrej i złej techniki, można ocenić jedynie jej efekt i skutek. Jeżeli chodzi o fizyczne zaniedbania w społeczeństwie, to mam swoje zdanie na ten temat, ale to nie czas i miejsce na roztrząsanie problemu. Dodam tylko, że jeśli państwo nadal tak będzie traktować i wyceniać wysiłek nauczycieli, to może być tylko coraz gorzej. Nauczanie w szkole, jak i trenerka, to strasznie niewdzięczne zajęcia. Potrzebny jest talent, żeby móc się w swoich dziedzinach skutecznie rozwijać, a teraz mamy totalną łapankę i wielu ludzi z przypadku. Wracając do podopiecznych, czyli stawiających pierwsze kroki amatorów. To z założenia osoby dorosłe, mające swoją pracę, problemy rodzinne i zdrowotne. Arcyważny jest zatem początek współpracy. Dlatego gorąco zachęcam do skorzystania ze wsparcia instruktora już od pierwszych zajęć. Wstęp to trening diagnostyczny, pozwalający na odpowiednie ukierunkowanie ćwiczeń i wykonywanej pracy. Wskazane są natychmiast prace domowe, czyli sugeruję zajęcia nad wybranami partiami mięśni i stawów. To pozwoli już na początku na wyeliminowanie kontuzji i urazów. Na samym treningu mistrzostwa się nie zbuduje. Trzeba poświęcić temu wiele dodatkowych godzin indywidualnie. To co jest niezwykle budujące, to zapał,  nie gasnący ogień u wszystkich amatorów. Chcą pracować i to jest podstawa. Największa wada? Początkujący popełniają wiele błędów, bo po prostu za bardzo chcą. Chcą szybciej, dalej i nie liczą się z negatywnymi efektami. Trudno im wytłumaczyć, że tutaj nie ma dróg na skróty. Nie ma co się spieszyć. Liczy się trening progresywny, nie intensywny. Ciągle powtarzam - najpierw liczy się jakość zajęć, a dopiero później można myśleć o reszcie. Co do pracy pod okiem instruktora - uważam, że jest to niezbędne od samego początku. Po jakimś czasie wspólnie z trenującym możemy dojść do wniosku, że nie jestem mu już potrzebny. Wtedy rzeczywiście można pomyśleć o samodzielnym rozpisywaniu sobie zajęć. Ale mamy już wtedy doświadczenie i najtrudniejszy okres za sobą. Często sam sugeruje podopiecznym takie rozwiązanie, widząc, że są w stanie poradzić sobie bez pomocy. Niezwykła jest frajda, jak widzę co daje podopiecznym sport. Zdrowie, pewność siebie, systematyczność, świadomość celów i możliwości. Takie rzeczy mają przełożenie na życie codzienne. Z drugiej strony, cierpię i przeżywam razem z nimi trudne chwile, gdy organizm jest w treningu i formie, są plany na najbliższe miesiące, a tu nagle pojawiają się kłopoty zdrowotne, rodzinne, czy związane z pracą. Każdy prawdziwy trener utożsamia się z podopiecznymi, wspólnie przeżywa ich wzloty i upadki. Od początku pandemii prowadziłem treningi biegowe on-line i wiem, że naprawdę było warto. Moment, w którym możemy powiedzieć, że się obroniliśmy przed pandemią, jest coraz bliżej. Wraca z dużą mocą moje motto biegowe - "luźno i rytm". Pytasz o euforię biegacza...? Na pewno da się porównać ze spełnieniem w seksie. Uśmiecham się szeroko na samo wspomnienie czasów, gdy byłem w życiowej formie. Gdy w 2008 roku wychodziłem na bieżnię trenować lub startować w zawodach, to czułem jak się za mną "zwija tartan". Teraz tę moc staram się przekazywać innym."

 412A6192 6089 49B2 B51D 770F06AFB260 4 5005 c          

         Koszty współpracy z instruktorem są bardzo mocno zróżnicowane. Wydatek można regulować częstotliwością spotkań i wspólnych zajęć. Przecież nie każdy trening musi się odbywać pod okiem opiekuna. To może być na początek kwota 100-200 złotych miesięcznie. W miarę naszego biegowego rozwoju i możliwości finansowych współpracę można zacieśniać. Jak w każdym przypadku informacji przekazywanych przez nas amatorom, ciężko znaleźć "złoty środek". Oceniając wszystkie "za" i "przeciw" i po konsultacjach z zainteresowanymi możemy oszacować, że wydatek rzędu 300-500 złotych miesięcznie powinien być dla początkujących optymalny, jeśli chodzi o potrzeby i ich pełną realizację. Pamiętajcie jednak, że można biegać i trenować bez instruktora, zachowując rezerwę, rozwagę i realną ocenę dotyczącą własnych możliwości.                               

Tom Birch

 

____________________________________________________________________________________________________________________________

Szukasz pomysłu na bezpieczny i stabilny biznes w branży fitness? Skontaktuj się z promotorami franczyzowego koncetu Dream Body EMS.

mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

881952F0 0A66 4F39 93AB 8A421821ADDF